Blog EatsMe o Żywieniu Roślinnym

Dowiedz się jak odpowiednie odżywianie może pomóc Ci odzyskać zdrowie i zmienić Twoje życie

Oczyść Swoje Ciało w 5 Dni - Dieta Regeneracji Komórkowej

Dowiedz się więcej
/
/
Brak komentarzy

Natura kontra suplementy

Suplementy są często postrzegane jako konieczność w dzisiejszych czasach. Fakty są jednak takie, że żaden suplement nie jest w stanie zastąpić nam naturalnego pożywienia i wszystkich składników, które dostajemy jako całość spożywając pełnowartościowe pożywienie.

Suplementacja może być rozwiązaniem krótkoterminowym o ile rzeczywiście dostarczamy sobie substancje, których nam brakuje w ilości której potrzebujemy. W przeciwnym wypadku, suplementacja może przynieść opłakane skutki w postaci wykreowania kolejnej nierównowagi w naszym organiźmie i spowodować wiele skutków ubocznych.

Dobra wiadomość jest taka, że naturalnych substancji, witamin, enzymów, fitozwiązków nie możemy przedawkować. Nasz organizm umie samodzielnie gospodarować nadwyżką i w przypadku substancji dostarczanych w naturalny sposób, wie jak sobie regulować wchłanianie.

TOKSYCZNE ŻELAZO

Mało kto wie, jak bardzo niebezpieczna jest suplementacja żelazem hemowym – które nagminnie dodawane jest do wszystkich suplementów zawierających komplet witamin i minerałów. Takie żelazo jest toksyczne dla organizmu ponieważ organizm nie jest w stanie obronić się przed jego nadwyżką. Żelazo powoduje blokowanie enzymów metabolizujących kwasy organiczne co zwiększa stężenie kwasu cytrynowego i mlekowego prowadząc do kwasicy metabolicznej. Jony żelaza mają też bezpośrednie działanie uszkadzające na śluzówkę przewodu pokarmowego, prowadząc do powstania owrzodzeń i intensywnych krwawień. Poza tym istnieją badania wskazujące na korelację pomiedzy nadmiarem żelaza hemowego a cukrzycą typu II, chorobami serca czy nawet rakiem.

Z kolei żelazo obecne w roślinach, to tzw. żelazo niehemowe i tego żelaza nie jesteśmy w stanie przedawkować, ponieważ organizm potrafi wydalać jego nadmiar. Wobec żelaza hemowego natomiast jest całkowicie bezbronny.

KURKUMA

Idealnym przykładem na wyższość spożycia naturalnych produktów nad suplementacją jest kurkuma. Kurkuma ma ogromny potencjał prozdrowotny, działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie, odtruwająco i dobroczynnie na cały organizm wykazując znaczny potencjał antyoksydacyjny. Producenci suplementów diety wyekstrahowali kurkuminę – jak sie do tej pory uważało substancję czynną z kurkumy i dodają ją do suplementów. Paradoks polega na tym, że nawet kurkuma pozbawiona kurkuminy wykazuje więcej właściwości zdrowotnych w testach laboratoryjnych niż tabletki z ekstraktem.

PROBIOTYKI

Każdy z nas cechuje się indywidualną florą bakteryjną a jej jakość zależy ściśle od tego co jemy. Osoby, które spożywają duże ilości błonnika są w stanie wyhodować sobie zdrową, wspierającą florę bakteryjną, która pomaga w pozyskiwaniu wielu substancji z pożywienia. Mówi się, że nasza flora bakteryjna to w zasadzie oddzielny organ. Taka flora wyhodowana na błonniku produkuje również serotoninę, dzięki któremu mamy lepszy humor. Osoby, które jedzą zbyt mało błonnika i zbyt wiele produktów zwierzęcych, bardzo często mają patologiczną florę bakteryjną. Jednak suplementacja nie pomaga, ponieważ niezbędnym składnikiem aby nasza flora mogła wzrastać i rozwijać się prawidłowo jest błonnik w diecie. Bez błonnika, nie ma środowiska i pożywki dla dobroczynnych bakterii.

OMEGA-3

Czasem wystarczy wyeliminować spożycie szkodliwych prozapalnych OMEGA-6 aby przywrócić w organiźmie niezbędną równowagę OMEGA -3. Suplementy z olejami rybimi są często niebezpieczne ponieważ zawierają w sobie mnóstwo substancji toksycznych pochodzących z zanieczyszczonych wód. Tymczasem wystarczy wdrożyć do diety 2 łyżeczki mielonego siemienia lnianego dziennie lub zjadać 5 orzechów włoskich aby dostarczyć sobie dzienną dawkę OMEGA-3 bez dodatkowych atrakcji w postaci różnego rodzaju chemii i zanieczyszczeń wprowadzanych do organizmu.

To tylko kilka przykładów ale prawdziwym przekazem tego artykułu jest to abyśmy zrozumieli, że to pożywienie jest naszym lekarstwem i w pierwszej kolejności powinniśmy zadbać o zdrową, różnorodną dietę ponieważ natura daje nam wszystko czego potrzebujemy. Przy okazji możemy pieniądze zaoszczędzone na suplementach przeznaczyć na coś innego, co nam sprawi radość.

/
/
Brak komentarzy

Słaba silna wola – to nie problem

Czy musimy obwiniać się za to że nasza wola nie jest wystarczająco silna aby wytrwać w postanowieniach i często ulegamy pokusom?

Okazuje się, że nie. Jest to naturalny ewolucyjny mechanizm i jedynie znak, że nasz umysł funkcjonuje prawidłowo. Wykształciliśmy neuroprzekaźnik, zwany dopaminą, który sprawia, że czujemy się nagradzani w momencie kiedy jemy (szczególnie słodkie rzeczy), uprawiamy seks, jest nam ciepło. Ten mechanizm służył przetrwaniu, jednak w dzisiejszym świecie, kiedy stymulantów jest za dużo, sprawia nam kłopoty i często popadamy w uzależnienia od jedzenia, seksu, alkoholu, narkotyków i innych.

Również teoria: bede chodzić 3 razy dziennie na siłownię i mogę jeść co chcę bez zwracania uwagi na jakość jedzenia…. to istna dopaminowa stymulacja, bo nie tylko stymulujemy się wysiłkiem fizycznym ale również pożywieniem, które spożywamy.

To zamknięte koło, które przynosi opłakane w skutkach efekty, jeśli tylko przestaniemy ćwiczyć i zmuszać nasz organizm do bycia w stanie ciągłego pobudzenia.

Szczupła, wysportowana sylwetka nie jest wyznacznikiem zdrowia, bo na koniec dnia największe znaczenie ma to co jemy.

Dieta to 95% sukcesu

Czym jest więc sukces? Dla każdego z nas oznacza coś innego ale dobre samopoczucie na codzień, klarowność myśli, brak przeszkód zdrowotnych w pracy, spełnianiu marzeń i osiąganiu celów. Nasze ciało to nasza maszyna napędowa i nie wierzmy teoriom że może być napędzana czymkolwiek w dłuższym okresie czasu.

Dlaczego silna wola nie wystarczy aby zmienić nawyki?

Aby zrozumieć mechanizm naszej zależności od dopaminy, należy dowiedzieć się co nieco jak funkcjonuje nasz umysł. Znajdują się w nim dwa ośrodki: przedni, odpowiedzialny za logiczne myślenie, wnioskowanie i podejmowanie decyzji oraz tylni, tzw. zwierzęca część naszego umysłu odpowiedzialna za automatyczne reakcje.

Automatyczne reakcje powstają w sposób wyuczony – z myśli i przekonań. Sami sobie kreujemy takie automatyczne reakcje lub w sposób nieuświadomiony pobieramy zachowania ze środowiska w postaci uwarunkowań i przekonań.

Ponieważ nasz mózg nastawiony jest na efektywność, jeśli tylko moze scedować cokolwiek w kierunku zautomatyzowanej reakcji nie wymagającej wysiłku i myślenia – robi to. Dodatkowo, jeśli mamy do czynienia z czynnością ważną dla naszego przeżycia – następuje wydzielanie dopaminy jako nagrody za to co robimy.

To, że nie możemy się przed czymś powstrzymać to nie nasza wina. To wyuczona reakcja której można się oduczyć.

Jak przerwać ten zamknięty krąg uzależnienia od jedzenia i używek i sprawić, że nie jesteśmy już więcej niewolnikami automatycznych reakcji? Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że taki mechanizm istnieje i nie jest on zależny od nas. Programy, które sobie wgraliśmy możemy odinstalować, tak po prostu.

#1 ŚWIADOMOŚĆ

Świadomość jest kluczem do zmiany.

Przede wszystkim nie należy walczyć z naszymi zachciankami. Uznać je za prawdziwe i przeanalizować jakie myśli lub zdarzenia warunkują pojawienie się impulsu. Analiza powinna polegać na przyjrzeniu się naszym myślom tak jakby z boku i dokładnemu wnioskowaniu, co powoduje taką reakcję. Czy potrzebujemy dopaminy aby ukryć problemy obecnego życia? Czego nie chcemy widzieć i dlaczgo pijemy alkohol? Z czego nie jesteśmy zadowoleni i dlaczego poprawiamy sobie humor słodkim ciastkiem?

Początkowo możemy nie być zachwyceni odpowiedziami na te pytania, ponieważ, może okazać sie że nasze życie wymaga gruntownej przemiany lub zaczniemy uświadamiać sobie rzeczy których nie chcemy widzieć… To ważny etap.

#2 AKCEPTACJA

Akceptacja naszej zachcianki i brak walki z nią jest warunkiem niezbędnym. Wiedząc jak działa nasz mózg, zaakceptujmy, że nasza zachcianka jest automatyczną reakcją. Jest to reakcja, której możemy się oduczyć dzięki prawidłowemu warunkowaniu logicznemu. Jest to proces podobny do zjawiska opisywanego w przypadku psów Pavlova. W naszym przypadku określone reakcje warunkowane są przez określone myśli lub zdarzenia. Musimy wiedzieć jakie.

Jeśli już wiemy jakie, zaakceptujmy to uczucie i zróbmy plan, tak aby następnym razem warunkować reakcje poprzez świadomy wybór a nie automatyczny odruch. Nie walczmy z tym aby nie wywołać frustracji. Frustracja może tylko sprawić że ulegniemy pokusie.

#3 PLAN

Umówmy się sami ze sobą, że od tej pory będziemy np. jeść 4 pączki tylko w sobotę. Pić alkohol tylko w niedzielę. Jednocześnie bądźmy wobec siebie szczerzy i jeśli wiemy, że będziemy chcieli zjeść 10 pączków – zaplanujmy to. Nie ograniczajmy się.

Najważniejszą część tego ćwiczenia stanowi świadome podejmowanie decyzji odnośnie naszych nawyków i brak konfliktu na codzień. Nie obiecujemy sobie, że od teraz już nigdy nie będziemy czegoś robić. Robimy plan kiedy możemy to robić i nasze nawyki są skrupulatnie zaplanowane. Przenosimy wtedy centrum dowodzenia do logicznej części naszego mózgu a nie tej odpowiedzialnej za automatyczne odruchy.

Minimalny okres planowania wynosi 24 godziny. Jeśli chcemy czegoś bardzo dzisiaj, powiedzmy sobie „dostaniesz to jutro”

#4 RADOŚĆ ŻYCIA

Bardzo szybko odkryjemy, że takie postępowanie przywraca nam poczucie kontroli które utraciliśmy. Dzięki akceptacji „braku silnej woli” i jednocześnie faktowi, że dzięki eliminacji dopaminowej stymulacji, odkrywamy nasze życie na nowo – jesteśmy w stanie dokonać istotnych zmian w naszym życiu i przyjrzeć się oraz zdecydować, czy życie którym żyliśmy to życie jakiego chcemy. Mamy świadomość i jesteśmy w stanie eliminować sytuacje których nie chcieliśmy, partnera z którym nie jesteśmy szczęśliwi lub towarzystwo w którym nie czujemy się swobodnie „na trzeźwo”. Cudowna przemiana i wspaniała nowa jakość!

POLECAMY!

/
/
Brak komentarzy

Wypalenie zawodowe – czy widzisz TE objawy u siebie?

Nasz świat jest piękny, ale stawia przed nami ogromne wyzwanie.

 

W dzisiejszych czasach syndrom tzw. przewlekłego zmęczenia, brak radości życia, rozczarowanie sytuacją, w której się znajdujemy… jest powszechne.

 

Bardzo szybko tracimy w sobie młodzieńczą iskrę i dopada nas zniechęcenie do wszystkiego wokół nas: pracy, rodziny, relacji.

 

Jak do tego podchodzą psychologowie? Czy to jak dbamy o swoje ciało ma większy wpływ na wypalenie niż nam się wydaje?

 

A co najważniejsze – w takim razie jak dbać o ciało, żeby odzyskać energię?

 

Psycholodzy rozpatrują wypalenie zawodowe jedynie na trzech poziomach

 

#1 Poziom makroskali – wypalenie zawodowe to efekt stresu, który pracownik odczuwa w pracy i z którym nie potrafi sobie poradzić.

 

Często dzieje się tak, że stres przybierając na sile sprawia, że pracownik nie ma sił na dalszą walkę i poddaje się – czyli wypala. Dopada go apatia i zniechęcenie.

 

#2 Poziom relacji człowiek – społeczeństwo – przeświadczenie o niemożności spełnienia oczekiwań społecznych, poczucie zamkniętego koła relacji lub tkwienie w sytuacji które nam nie odpowiadają, doprowadzają do tzw. wypalenia.

 

#3 Poziom mikroskali – wewnętrzna, silnie odczuwana różnica pomiędzy własnymi oczekiwaniami wobec życia i kariery zawodowej, a aktualną sytuacją.

 

…ale czy to wszystko?

 

Przyczyn wypalenia jest naprawdę wiele. Większość odpowiedzialności przejmują wielkie oczekiwania i brak wewnętrznej radości. Prostej radości z tu i teraz.

 

Nie jesteśmy dziećmi

 

Ciężko jednak o taką radość, kiedy żyjemy w przekonaniu że nie możemy sobie tego po prostu odpuścić.

 

Zmagamy się z życiem w świecie, który stawia przed nami coraz to nowe wyzwania, naraża na nieustanny stres i wymaga ciągłej gotowości do działania.

 

Żyjemy więc w pośpiechu, starając się dostosować. Jednak nasz organizm pracuje wtedy na najwyższych obrotach próbując zapobiec katastrofie nierównowagi hormonalnej wywołanej przez ciągły stan walki i ucieczki.

 

Aby mógł to robić, potrzebuje całej masy substancji odżywczych do produkcji niezbędnych związków które eliminują wolne rodniki i szkodliwe produkty przemiany materii.

 

Brak energii zalewany kawą

 

Nasze ciała są idealną konstrukcją, formowaną przez setki tysięcy lat ewolucji. Aby móc czerpać ze wszystkich możliwości jakie daje nam życie, musimy zdać sobie sprawę z tej jednej rzeczy:

 

Codzienne wybory żywieniowe to najważniejsze decyzje w naszym życiu i jeden z niewielu aspektów naszego życia, na który możemy mieć prawdziwy wpływ.

 

Tylko od nas zależy to co jemy i warto sobie uświadomić, że wybór naszego menu jest współcześnie znacznie większym wyzwaniem niż kiedyś.

 

Możemy “dać w żyłę” kofeinę i cukier z batoników z maszyn stawianych biurach. Ale to nas zbija i to nie powoli – mamy już do czynienia z cukrzycą nabytą u ośmioletnich dzieci!

 

Aby móc żyć i pracować z taką prędkością, potrzebujemy ogromnych ilości substancji odżywczych, szczególnie tych najbardziej wartościowych, czyli mikroelementów:

 

 

  • witamin,
  • minerałów,
  • enzymów,
  • fitozwiązków (czyli odkrytych w niewielkim stopniu substancji pochodzenia roślinnego).

 

 

To one biorą udział w procesach regulacji całego naszego systemu hormonalnego. To one chronią nasze komórki i pomagają wytworzyć związki dzięki którym dochodzi do procesów oczyszczania.

 

Ale jest pewien haczyk: znajdują się tylko w warzywach i owocach. A co więcej, działają synergicznie, czyli są muszą być dostarczane organizmowi w sposób “naturalny”:

 

  1. W nie przetworzonych warzywach i owocach…
  2. …bez masy chemii stosowanej w większości upraw (która może zniszczyć fitozwiązki).

 

Większość witamin, minerałów, enzymów i fitozwiązków staje się “leniwa” przy temperaturach powyżej 50°C. Oznacza to, że ich działanie jest spowolnione i często ograniczone.

 

Powyżej temperatury 70°C, większość z nich jest zniszczona.

 

Oznacza to, że sposób przygotowania jedzenia wpływa na to czy nasze jedzenie jest lekarstwem czy trucizną

 

Jedzenie, które spożywamy, może mieć unikalne uzdrawiające działanie.

 

My natomiast w ogóle nie zastanawiamy się nad tym co jemy. Żyjemy w ciągłym pośpiechu, jemy szybkie i puste odżywczo przetworzone rzeczy.

 

Nie dostarczamy naszemu organizmowi niezbędnego paliwa aby mógł regulować swoje podstawowe funkcje i chronić się przed negatywnymi skutkami stresu i życia na pełnych obrotach.

 

Wtedy nasze ciało przełącza się w tryb „stand by”. Pojawia się syndrom chronicznego zmęczenia będący swoistym spowolnieniem, samozachowawczym procesem będącym rozpaczliwym sygnałem organizmu że coś jest nie tak.

 

Nie możemy myśleć, nie możemy wstać z łóżka. Źle reagujemy na stres, chorujemy i tracimy energię do działania.

 

Czy to nie brzmi znajomo?

 

Mikroelementy są odpowiedzią

 

Odżywiają mikroflorę bakteryjną i poprawiają nam humor.

 

Pomagają uporać się ze stresem i chronią przed jego zgubnymi skutkami.

 

Jak je wprowadzić w prosty sposób do naszego życia? Celem jest dostarczanie ich do organizmu w regularnych odstępach czasu.

 

#1 Zacznij od zastąpienia batonika jabłkiem – brzmi jak coś, co Twoja babcia mogła Ci mówić jako dziecku. Tak proste – a jakie skuteczne.

 

#2 Jedz warzywa z każdym posiłkiem – ile razy zdarzyło Ci się złapać w biegu suchą bułkę? Dołączając warzywa do każdego posiłku masz pewność, że dostarczasz organizmowi dawkę mikroelementów na kolejną część dnia.

 

#3 Zadbaj o różnorodność – zadbaj o to, żeby codziennie na Twoim talerzu gościły warzywa w pięciu kolorach: żółte, czerwone, białe, fioletowe i zielone.

 

#4 Zadbaj o ilość – pomyśl, czy jesteś w stanie w ramach tylko jednego posiłku w ciągu dnia mieć kolorową sałatkę warzywną?

 

Wystarczy, że do każdego posiłku zjesz trochę warzyw, nie przejadając się. Po 2 tygodniach na pewno zauważysz efekty – mniej bólów głowy, zmęczenia, spadków energii pojawiających się znikąd.

 

Podsumowując

 

Nie możemy zmienić świata i nie możemy mieć pretensji do siebie, że chcemy żyć na najwyższych obrotach – ale możemy zmienić naszą dietę.

 

Po to aby lepiej radzić sobie na co dzień i odkryć w sobie niesamowite pokłady energii do działania!

 

Możemy zmienić naszą dietę po to aby cieszyć się życiem zawodowym o jakim zawsze marzyliśmy, osiągać cele do których dążymy, zachować młodość i zapobiec chorobom.

 

Tylko tyle i aż tyle. Czyżby ukryte rozwiązanie na wszystko?