Blog EatsMe o Żywieniu Roślinnym

Dowiedz się jak odpowiednie odżywianie może pomóc Ci odzyskać zdrowie i zmienić Twoje życie

Oczyść Swoje Ciało w 5 Dni - Dieta Regeneracji Komórkowej

Dowiedz się więcej
/
/
Brak komentarzy

Czy jest coś gorszego niż biały cukier?

 

Biały cukier, jak wiadomo to koszmar jaki funduje nam przemysł spożywczy na każdym kroku, dodając wszędzie. Bardzo szkodliwy dla naszego zdrowia, szczególnie w połączeniu z tłuszczem.

Nie zdajemy sobie sprawy jednak, że taki sam efekt jak spożywanie białego cukru, może mieć na nasz organizm picie soków – szczególnie soku jabłkowego. Należy zwrócić na to szczególną uwagę, ponieważ ostatnio modne wśród producentów “zdrowych alternatyw” stało się dodawanie do produktów zagęszczonego soku jabłkowego jako słodzika oraz reklamowanie danego produktu jako produkt “bez cukru”.

Okazuje się, że picie soku jabłkowego, może być nawet gorsze w skutkach od spożywania białego cukru

Sok jabłkowy można porównać do wody z cukrem. Prawie również nie zawiera witaminy C – chyba, że jest sztucznie dodana przez producentów. Jednak po wypiciu soku jabłkowego coś ciekawego dzieje się w organizmie – wzrasta ilość przeciwutleniaczy we krwi.

To jednak nie jest dobry objaw. Polscy badacze z Instytutu Warzywnictwa odkryli na czym polega ten fenomen i moim zdaniem, przestroga na ten temat powinna znajdować się na kartonie każdego soku jabłkowego dostępnego w sklepach.

Okazuje się, że to nie przeciwutleniacze, które dostarczamy do swojego organizmu znajdują sie w naszym krwiobiegu. To wzrost poziomu kwasu moczowego we krwi, który poza wszelkimi negatywnymi skutkami dla naszego organizmu, ma również pewne działanie przeciwutleniające.

Kwas moczowy powoduje wzrost ciśnienia krwi, który z kolei prowadzi do ryzyka rozwoju miażdżycy i chorób serca oraz podnosi ryzyko wystąpienia udaru.

Ponadto, podwyższony poziom kwasu moczowego prowadzi do wystąpienia syndromu metabolicznego. Wynika to z faktu, że podwyższone ciśnienie krwi zaburza prawidłowe funkcjonowanie komórek śródbłonka, tworzących naczynia krwionośne, które transportują wiele biologicznych substancji pomiędzy krwią, a tkankami. Zespół metaboliczny to stan kliniczny, charakteryzujący się współwystępowaniem czynników ryzyka rozwoju i progresji chorób sercowo-naczyniowych i cukrzycy, takich jak: otyłość centralna (brzuszna), podwyższone ciśnienie tętnicze oraz zaburzenia gospodarki węglowodanowej i lipidowej.

Nadmiar kwasu moczowego może również w poważnym stopniu uszkadzać nerki oraz prowadzi do hiperlipidemii, czyli podwyższonych frakcji cholesterolu oraz poziomu triglicerydów.

Duża ilość fruktozy wywołuje toksyczny efekt w okrężnicy wpływając na równowagę kwasową. Powoduje to niewłaściwe wchłanianie substancji odżywczych z tej części jelita grubego, a to oznacza, że nie wchłaniamy w dostatecznym stopniu witamin i minerałów z pożywienia.

Za produkcję tego kwasu po spożyciu soku jabłkowego odpowiedzalna jest wolna fruktoza. Nie taka fruktoza, która możemy znaleźć w całych owocach. Spożycie całych, nieprzetworzonych owoców jest dla nas dobre i fruktoza w całym jabłku nie stanowi dla nas żadnego zagrożenia. Jedzenie jabłek wręcz pomaga obniżyć poziom kwasu moczowego.

Sok to jednak nie jest całe jabłko

Jednak w soku jabłkowym fruktoza stanowi 2/3 cukrów zawartych, dostarczona w postaci wolnej, bez błonnika. W zwykłym białym cukru tylko połowę a w syropie kukurydzianym 55%.

Dodatkowo, taka fruktoza nie tylko w soku ale również dostępna do kupienia w proszku przyczynia się do otyłości, cukrzycy typu II i chorób serca. Sprzedawana jest natomiast w sklepach jako zamiennik cukru dla diabetyków….

Więc biorąc pod uwagę powyższe, sok jabłkowy, może być gorszy niż woda z cukrem.

 

Źródła:

Kalt W, Blumberg JB, McDonald JE, Vinqvist-Tymchuk MR, Fillmore SA, Graf BA, O’Leary JM, Milbury PE Identification of anthocyanins in the liver, eye, and brain of blueberry-fed pigs. J Agric Food Chem. 2008 Feb 13;56(3):705-12.
Carlsen MH, Halvorsen BL, Holte K, Bøhn SK, Dragland S, Sampson L, Willey C, Senoo H, Umezono Y, Sanada C, Barikmo I, Berhe N, Willett WC, Phillips KM, Jacobs DR Jr, Blomhoff R. The total antioxidant content of more than 3100 foods, beverages, spices, herbs and supplements used worldwide. Nutr J. 2010 Jan 22;9:3.
Hanover LM, White JS. 1993. Manufacturing, composition, and applications of fructose. Am J Clin Nutr 58(suppl 5):724S-732S.
Reagan-Shaw S, Eggert D, Mukhtar H, Ahmad N. Antiproliferative effects of apple peel extract against cancer cells. Nutr Cancer. 2010;62(4):517-24.
Schlesier K, Harwat M, Böhm V, Bitsch R. Assessment of antioxidant activity by using different in vitro methods. Free Radic Res. 2002 Feb;36(2):177-87.
Godycki-Cwirko M, Krol M, Krol B, Zwolinska A, Kolodziejczyk K, Kasielski M, Padula G, Grebowski J, Kazmierska P, Miatkowski M, Markowski J, Nowak D. Uric acid but not apple polyphenols is responsible for the rise of plasma antioxidant activity after apple juice consumption in healthy subjects. J Am Coll Nutr. 2010 Aug;29(4):397-406.
Johnson RJ, Sautin YY, Oliver WJ, Roncal C, Mu W, Gabriela Sanchez-Lozada L, Rodriguez-Iturbe B, Nakagawa T, Benner SA. Lessons from comparative physiology: could uric acid represent a physiologic alarm signal gone awry in western society? J Comp Physiol B. 2009 Jan;179(1):67-76.
/
/
Brak komentarzy

Jak działa dieta roślinna w kwestii pestycydów i zanieczyszczeń środowiska?

Wielu ludzi powstrzymuje przekonanie, że marketowe warzywa i owoce są niezdrowe

Faktem jest, że wegetarianie spożywający głównie warzywa i owoce narażeni są na większą ilość pestycydów i zanieczyszczeń w diecie.

I tutaj większość osób przestaje czytać i dociekać na temat tego, co dzieje się dalej….

Przyjmując powyższą prawdę jako coś oczywistego co napędza machinę strachu oraz nabija kieszenie firmom produkującym różnego rodzaju suplementy diety, przedstawiając swoje produkty jako jedyne możliwe wyjście z sytuacji.

Natura jest jednak mądrzejsza. Jest wręcz cudowna.

Okazuje się, że pomimo że wegetarianie mogą spożywać więcej pestycydów i zanieczyszczeń w diecie, ich kumulacja w organizmie jest dużo niższa. Nawet o połowę niższa niż w diecie osób, które opierają swoją dietę na produktach zwierzęcych.

Czy organiczne mięso rozwiązuje sprawę?

Okazuje się, że nie. Jeśli nie jemy odpowiedniej ilości warzyw i owoców, poziom badanych zanieczyszczeń jest tylko nieznacznie niższy niż u osób, które spożywają mięso z hodowli przemysłowych. Natomiast już filiżanka kiełków brokułów dziennie potrafi zaktywizować enzymy odpowiedzialne za oczyszczanie naszych dróg oddechowych i zwiększyć ich wydajność o 60%.

W czym tkwi tajemnica?

Tajemnica tkwi we wchłanianiu a dokładnie w zawartości błonnika w naszej diecie. Im więcej błonnika tym więcej naturalnych zdolności do oczyszczania. Bez błonnika wszystkie uwolnione toksyny w naszych jelitach są ponownie wchłaniane do krwiobiegu. Dlatego nie polecamy diet sokowych, pozbawionych błonnika, ponieważ pomimo, że wątroba zacznie się oczyszczać, zabraknie najważniejszego elementu – błonnika, który byłby w stanie przechwycić zanieczyszczenia i zapobiec ponownej intoksykacji.

Najbardziej dobitnym dowodem na to jest badanie przeprowadzone wśród pracowników fabryki utylizacji odpadów elektronicznych w Indiach i poziomy koncentracji PCB – polichlorowanych bifenylów we krwi. Fakty mówią same za siebie: od lewej wegetarianie (tradycyjni, nie organiczni) pracujący w tej fabryce, potem robotnicy spożywający mięso i na końcu mieszkańcy regionu oddalonego od fabryki o 50 kilometrów:

 

Źródło: Eguchi A, Nomiyama K, Devanathan G, et al. Different profiles of anthropogenic and naturally produced organohalogen compounds in serum from residents living near a coastal area and e-waste recycling workers in India. Environ Int. 2012;47:8-16.

Czy można zupełnie nie przejmować się pestycydami i metalami ciężkimi z gleby?

Oczywiście w miarę możliwości warto szukać organicznych warzyw i owoców bo one są najlepsze. O ile wiemy, że pochodzą z pewnego źródła i są rzeczywiście ekologiczne.

Jednak jeśli nie mamy do takich dostępu, wystarczy płukać warzywa i owoce w 10% roztworze zwykłej soli kuchennej aby pozbyć się pestycydów z powierzchni.

/
/
Brak komentarzy

Jak zmienić nawyki żywieniowe?

Upadki i wzloty

Bardzo często, jeśli staramy się zmienić nasze nawyki żywieniowe tylko i wyłącznie bazując na naszych wyjątkowych postanowieniach lub sile woli, przychodzi moment kiedy polegamy z kretesem. Po pewnym czasie wracamy do postanowienia, ale już z poczuciem porażki, że kiedyś próbowaliśmy i nam się nie udało. Być może, wracamy z dodatkowymi kilogramami, które przyplątały się nam tu i ówdzie dzięki przebiegłemu działaniu efektu jo-jo.

I taka walka może dla niektórych trwać latami. Czasem, tak idealnie stapia się z naszym trybem życia kiedy albo jesteśmy albo nie jesteśmy na diecie, że akceptujemy ten stan wzlotów i upadków jako coś naturalnego.

Dieta to odżywianie

Warto jednak podejść do sytuacji bardziej strategicznie i raz na zawsze pożegnać termin “dieta” i zastąpić go właściwym terminem czyli “odżywianiem”. Wszystko co jemy na codzień jest naszą dietą a nasza dieta stanowi nasz sposób odżywiania się. Zamiast być na diecie, warto po prostu na stałe odżywiać się lepiej i zmienić swoje nawyki żywieniowe tak skutecznie, aby nie wracać już w miejsca,w których nie chcemy być zbyt często.

Siła woli

Wiele osób stara się dokonać takich zmian dzięki sile woli. Drastycznie ogranicza kalorie lub narzuca sobie rygor, z którym nie czuje się zbyt dobrze. Być może popada również w stany ortoreksji, gdzie nie ma miejsca na żadne odstępstwa a zdrowie i dieta stają się jedynym sensem życia.

Niestety, ortoreksja to kolejne zaburzenie odżywiania i warto wiedzieć o tym, że takie pojęcie istnieje. Można naprawdę przesadzić z dbałością o zdrowe odżywianie i nabawić się nieprzyjemnych obsesji i zaburzeń psychicznych.

Z kolei jeśli nie wytrzymamy w naszych postanowieniach, rodzi się poczucie winy, które często prowadzi do poczucia bezsilności a nawet depresji – że znowu nam się coś nie udało lub że nie jesteśmy w stanie zapanować nad sobą.

Jeśli nie siła woli to co?

Mam dobre wiadomości. Nasza ochota na to co jemy to nie do końca jest coś na co tylko i wyłącznie my mamy wpływ.

W naszych jelitach żyje sobie flora bakteryjna której masa może dochodzić nawet do 1 kilograma. W zasadzie powinna być uznana za oddzielny organ dzięki funkcjom które sprawuje.

Jednak jej najbardziej spektakularną funkcją jest komunikowanie się z mózgiem za pomocą sieci neuronowej, która znajduje się w naszych jelitach. Bakterie wytwarzają neuroprzekaźniki i wysyłają sygnały do naszego mózgu, informując go także o aktualnym zapotrzebowaniu na pożywienie.

W zależności od tego co jemy, możemy wyhodować sobie różnego rodzaju mikroflorę bakteryjną. Jeśli będziemy jeść cały czas pizzę – bakterie cały czas będą miały ochotę na pizzę w humorystycznym ujęciu.

Fakt jest jestnak taki, że czynnikiem najbardziej różnicującym tego czy mamy dobrą czy złą florę bakteryjną w jelitach jest ilość spożywanego mięsa i błonnika. Zupełnie inna mikroflora wzrasta na błonniku z produktów roślinnych i zupełnie inna na produktach odzwierzęcych. To jak dwa przeciwległe bieguny. I tylko mikroflora, która wzrasta na błonniku jest w stanie produkować serotoninę – hormon szczęścia.

Przebudowa mikroflory bakteryjnej zajmuje ok. 2 tygodni od zmiany sposobu odżywiania. Potem sami nagle zauważamy, że mamy ochotę na zupełnie inne rzeczy. Dlatego przestawienie się w zupełności na dietę roślinną lub przejście detoksu takiego jak Detoks Komórkowy jest najbardziej skuteczne w zmianie nawyków żywieniowych.

Ślinka na widok sałatki? Tak to możliwe. I tak taka dieta może nas uszczęśliwiać i możemy doprowadzić do stanu, w którym w sposób naturalny i bez wysiłku zmienią się nasze nawyki żywieniowe.